Po decyzji MEN zawrzało. Szef ZNP grzmi: Nowacka uległa presji
Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało, że edukacja zdrowotna od roku szkolnego 2026/2027 będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. „Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego” – czytamy w komunikacie MEN.
O to, jak Polki i Polacy oceniają decyzję resortu edukacji, zapytaliśmy w niedawnym sondażu SW Research dla „Wprost”. 55,9 proc. recenzuje ją dobrze, a 29,9 proc. – źle. 14,2 proc. badanych nie ma zdania w sprawie.
Wrze po decyzji MEN ws. edukacji zdrowotnej. Szef ZNP: Zgniły kompromis
Do sprawy odniósł się także Sławomir Broniarz. – To jest zgniły kompromis. Związek Nauczycielstwa Polskiego przy poprzednim dywagowaniu na ten temat, a także obecnie, uważa, że jest to próba chowania głowy w piasek – ocenia Sławomir Broniarz w podcaście „Rozmowa Wprost”.
– Najczęściej jest tak, że o oświacie dyskutują ci, którzy edukację pamiętają z doświadczeń własnych, bądź oceny funkcjonowania swoich pociech w szkole, ale mają niewielki zasób wiedzy na temat rozwiązań prawnych – dodał.
Zdaniem szefa ZNP nawet jeżeli szefowa MEN miała inne zdanie w tej sprawie, to „uległa presji polityków”. – Ale bez wątpienia, z punktu widzenia tych, do których byłoby to adresowane, edukacja seksualna jest potrzebna. To jest zupełnie inna pora, inny czas, inne media towarzyszą szkole, aniżeli towarzyszyły tym, którzy kontestują, krytykują i suchej nitki na Nowackiej z tego powodu nie zostawiają – podkreślił Broniarz. Jak zauważył, dzieci powinny uczyć się o aspektach dotyczących tej sfery życia w szkole, a nie czerpać wiedzę z internetu, czy od swoich kolegów.